Widmo niezaliczenia (cz. 1)

18+

Opowiadanie opisuje szansę, jaką dostała licealistka na zdanie do następnej klasy

Autor: Isodox • rola: Admin
Komentarze: 0Wyświetlenia: 6
Top: 0

Dzwonek. Nareszcie skończył się ten beznadziejny dzień.  


Zaczęła pakować wyciągnięte książki z powrotem do jasnej torby. W szkole jej się nie powodziło. Zresztą jak każdemu przeciętnemu uczniowi. Kierowała się już w stronę wyjścia, gdy odezwał się znany do bólu głos: „Agnieszka, zostań jeszcze na chwilę.” – brzmiący jak wyrok. Zastanawiała się nad niesprawiedliwością losu. Wszyscy idą właśnie do domów, a ona musi wysłuchiwać jeszcze kazań swojej wychowawczyni. 


Poczekały aż wszyscy opuszczą salę, wtedy usłyszała polecenie, żeby zająć miejsce w ławce naprzeciwko nauczycielki.  


- Wiesz pewnie dlaczego kazałam ci zostać? – zaczęła zdecydowanym tonem pani Magda. 

- Właśnie nie wiem, proszę pani. 

- Chodzi o twoje oceny. Możesz nie przejść do następnej klasy. Chciałabym, żebyś uczęszczała na dodatkowe zajęcia po lekcjach. Z matematyki. W dodatku martwię się o twój W-F. Opuszczasz zajęcia. Zacznij chodzić, bo tym razem może ci się naprawdę nie poszczęścić i będziesz powtarzać pierwszy rok. To już nie jest gimnazjum. Tutaj naprawdę trzeba się postarać.  

- Dobrze proszę pani – przejęła się dziewczyna. – Poprawię oceny. Tylko niech pani da mi trochę czasu. 

- Następna klasówka z matematyki będzie jedną z ostatnich szans na poprawę. Liczę, że dasz z siebie wszystko. A W-F zaliczysz o ile tylko będziesz uczęszczała na lekcje. Wiesz, że pan Kowalski wszystkich przepuszcza, pod warunkiem, że ich od czasu do czasu widuje. – ciągnęła dalej młoda kobieta. – A teraz zmykaj już do domu. Uczyć się. – dodała z uśmiechem. 


„Na pewno…” – pomyślała sobie Agnieszka żegnając się z dwudziestoparoletnią wychowawczynią. 


Jak większość dziewczyn w jej wieku, nie miała nawet najmniejszego zamiaru przysiąść do nauki. Takim dziewczynom w głowie były tylko wypady na miasto, na rower ze znajomymi, napić się w coraz cieplejsze dni. Spotkać ze swoim chłopakiem.  


Agnieszka miała chłopaka. Chodził już do 3 klasy w tym samym liceum co Aga. Pomagał jej czasem w szkole, gdy tego potrzebowała. Miała najlepsze informacje ze swojej klasy o tym czego nauczyciele wymagają na sprawdzianach i jak postępują z uczniami, ale przez jej brak dyscypliny miała problemy w szkole.  


Młoda licealistka pozostała dziewicą. Związek z Kamilem trwał 7 miesięcy, pomimo to nie dała mu się zaciągnąć do łóżka. Ani jemu, ani innym którzy o nią zabiegali lub proponowali jednorazową przygodę. W klubach też nikomu się nie udało jej zaliczyć. Broniła swojej błonki dla takiego ukochanego, któremu będzie chciała sprawić prezent. Takiego ukochanego na całe życie. Masturbacja wystarczała jej w zupełności do zaspokajania się, ale ograniczała się tylko do masowania łechtaczki. Byle nie przebić błonki. 


Do zapowiadanego przez nauczycielkę sprawdzianu nie uczyła się ani trochę. Brak chęci. Wolała powałęsać się z koleżankami po okolicy. Znów jedynka. Jej sytuacja była coraz gorsza.  


Któregoś dnia, gdy wróciła ze spotkania z chłopakiem, zawołała ją mama. Siedziała w towarzystwie ojca. Okazało się, że dzwoniła do nich jej wychowawczyni i przedstawiła całą sytuację. Bez koloryzowania. Miała przechlapane, a przynajmniej tak sądziła. Rodzice nie złościli się. Opowiedzieli jej jak przebiegła rozmowa – pani Magda mówiła, że Agnieszka jest zdolna i jeśli się postara to bez problemu zaliczy rok. Mało tego, namówiła rodziców, żeby puścili ją na wycieczkę motywacyjną dla osób, które mają problemy z nauką. Podobno pani Magda organizuje coś takiego już w najbliższy weekend. Mają być jedynie jej wychowankowie, wyjazd gdzieś poza miasto, temat przewodni – nauka. Zgodzili się na tą propozycję. Nic więcej jej nie powiedzieli. Agnieszka nie wiedziała ze szkoły nic o żadnej wycieczce. Pani na lekcji nic nawet nie nadmieniała. A może to po prostu ona nie słuchała? 


Następnego dnia lekcje mijały jej standardowo. Udało jej się dobrze napisać angielski, zaliczyła na 3 odpowiedź na polskim… nie najgorzej. Nadeszła godzina wychowawcza. Było omawiane wiele kwestii: zachowanie, oceny, poprawy, termin zebrania, nawet w wolnej chwili opowiadali sobie nawzajem jak spędzą zbliżające się wakacje. Natomiast zero mowy o jakiejś wycieczce. Agnieszce wydało się to dziwne. Po dzwonku, gdy ostatni uczeń zamknął za sobą drzwi podeszła do wychowawczyni z pytaniem: „Może mi pani powiedzieć o co chodzi z tą wycieczką? Ja kompletnie nic o niej nie wiem. Wiem, że może to moje gapiostwo, ale naprawdę…” – nie wiedziała jak dalej ma się tłumaczyć. Pani Magda przerwała jej gestem.  


- Za trzy dni, po szkole, wyjeżdżamy. Miejsce i inni uczestnicy są tajemnicą, ale zapewniam cię, że wszystko będzie sprzyjało twojej nauce. Zdasz ten rok. – uśmiechnęła się tajemniczo kobieta. – Także w piątek spakuj nie tylko podręczniki, ale też rzeczy na przebranie na cały weekend. W poniedziałek wracamy od razu do szkoły, więc od razu powiadom rodziców, bo tego im nie powiedziałam. 


Po tych wytłumaczeniach, została wypędzona z klasy. Miała mętlik w głowie, ale podobało jej się to, że będzie z dala od domu. Może pojedzie z nią któraś z jej koleżanek.  


Wzięła głęboki oddech w okazałe piersi i poszła na następną lekcję – WDŻ. 


Przedmiot niby niepotrzebny, dla niektórych głupota i strata czasu, ale ona lubiła słuchać o żeńskich i męskich narządach rozrodczych, czasem oglądać schematy, a już na pewno ceniła sobie wiedzę o antykoncepcji. Dla niej to było czterdzieści pięć ciekawych minut. I na pewno nie straconych. Mało tego, te rozmowy w grupie trochę ją podniecały.  


Powrót do domu, rzucenie torby na krzesło i już pędzi do koleżanek. Dziś zaplanowały sobie wypad do kina, na film od 18 lat. Horror „Krwawe walentynki”. Niestety nie sprzedano im biletów, a plany spaliły na panewce. W zamian postanowiły obejrzeć jakiś film z Internetu u jednej z koleżanek, która miała jeszcze wolną chatę. Dojrzewające dziewczyny… wybrały stronę porno i oglądały filmiki z różną tematyką. Soft, ale i takie z rolami typu ginekolog.  


Potem, podczas któregoś filmiku z rzędu zaczęły rozmawiać o bardziej intymnych sprawach: ginekolog – jak wyglądały ich wizyty, co im robiono, czy się wstydziły, o seksie i ich pierwszych razach, o masturbacji… Agnieszka była daleko za plecami koleżanek. Nie była ani u ginekologa, ani nie uprawiała jeszcze seksu, mało tego nikt nigdy jej na dole nie widział. Tylko kiedyś dawno temu rodzice. Okazało się, że ona jako jedyna goli swoją cipkę dokładnie, nie zostawiając nawet jednego włoska. Jedna z nich była zarośnięta całkowicie, a dwie miały różne paseczki. Zaczęły się przekomarzać i zachęcać do wzajemnego pokazania się sobie, ale gdy usłyszały odgłos otwieranych drzwi, zrezygnowały. 

Skończyło się na opowiadaniach. Każda poszła w swoim kierunku. Do domów.  


Agnieszce każdy dzień zbliżający ją do wyjazdu mijał tym dłużej, im bliżej było do wyjazdu. 

Natomiast spotkania z koleżankami coraz częściej kończyły się "tymi" rozmowami i coraz śmielszymi próbami. Agnieszka w końcu uległa.  Ściągnęła opinające jej zgrabne nogi legginsy odsłaniając rożowiutką dziewczęcą bieliznę. Agnieszka dalej nie chciała, wstydziła się, ale dwie koleżanki były szybsze. Ściągnęły jej majtki do kolan odsłaniając nagą cipkę i wygolone na gładko łono. Dziewczyna zamknęła oczy i poddała się.  Rozszerzyły jej uda i zaczęły dokładnie oglądać jej kobiecość, odważnie rozchylając mniejsze wargi. 


- Aga! Nigdy się nie chwaliłaś, że jesteś dziewicą! - powiedziała Mariola zauważając cieniutką błonkę.  


Wtedy pozwoliły jej się ubrać, a ona zawstydzona i zaczerwieniona podciągnęła majtki i założyła legginsy. Po omówieniu przez koleżanki tego co zobaczyły i obejrzeniu jeszcze jednej z nich, porozchodziły się do domów.  


W końcu nadszedł wyczekiwany piątek. Dziś miało się wszystko wyjaśnić. Lekcje mijały szybko, niespodziewanie szybko. Po przedostatniej, którą była religia, poszła do swojej wychowawczyni, do pokoju nauczycielskiego. Ta kazała jej chwilę poczekać, aż wyjdzie. Gdy pani Magda wyszła, oznajmiła Agnieszce, że ta ma pojechać na Warszawski Dworzec Centralny, tam będą inni i stamtąd wyruszą w dalszą podróż. Wzięła jeszcze numer telefonu od dziewczyny, żeby się zdzwonić na miejscu. Po skończeniu polskiego, Agnieszka pożegnała się szybko z koleżankami i czym prędzej ruszyła we wskazane przez nauczycielkę miejsce. Podróż natomiast, na przekór wszystkiemu dłużyła się niemiłosiernie.  


Gdy w końcu dotarła, na miejscu nie było nikogo. Żadnej znajomej twarzy, nawet niewiele było w ogóle osób w jej wieku, a już na pewno nie czekających na kogoś. Wtedy zadzwonił jej Alcatel Idol, dzwonił nieznany numer.  


- Halo? 

- To ja, zaraz dojadę na dworzec, szukaj srebrnego Audi A3. – sygnał zaniknął. 


Więc robiła tak jak jej kazano. Gdy podjechał samochód zgodny z opisem i rozpoznała nauczycielkę, wsiadła do auta i zdziwiona spytała gdzie są inni.  


- Trochę ci skłamałam. Tylko ciebie zabieram na wycieczkę. Jedziemy na mazury, do mojego domku letniskowego. Tam zadbamy o odpowiednie warunki do nauki. Domek stoi w lesie, nikt nam nie będzie przeszkadzał, żadnych hałasów, spokój i cisza – uśmiechnęła się pani Magda i wrzuciła pierwszy bieg. 


Czas mijał. Dziewczyny omawiały o wszystkim – hobby, praca, plany na przyszłość, szkoła, nauka. Bardzo dobrze się dogadywały. Po kilku godzinach spędzonych w aucie, dojechały na miejsce. 


Oczom jej ukazał się spory, piętrowy domek, zbudowany z mocnego drewna, wzmocniony lakierem chroniącym przed wilgocią i robactwem. Za nim skrzyło w letnim słońcu średnich rozmiarów jezioro, z pomostem i przycumowaną do niego łódką z wiosłami. Całość otoczona była wysokimi sosnami przemieszanymi z rozłożystymi drzewami liściastymi. Wszystko to pięknie się komponowało i zapierało dech w piersiach. Drzewa wydzielały wspaniały, świeży, leśny zapach. 


Opuściły samochód i skierowały się w stronę domku. Prowadziła pani Magda, wchodząc po szerokich dębowych schodach na zwieńczoną dwoma drewnianymi balami-filarami. Po lewej stronie ustawiony był stół, z łatwością mieszczący 8 osób. Po obu jego stronach stały dopasowane ławy. Za werandą, przed domem, wisiała na łańcuchu przewieszona przez metalowy słup kratka do grillowania. Pod nią widoczne było spore palenisko ze zwęglonymi kawałkami drewna. Stanowiło to niczego sobie, pokaźny wręcz zestaw grillowy. 


 Agnieszka rozglądała się przez chwilę w zadumie, dokładnie wypatrując coraz to nowych szczegółów. Zaskrzypiały drzwi i spojrzała w tamtą stronę.  


To drzwi wejściowe, które otworzyła pani Magda wchodząc do środka. W środku panowała ciemność. Zasłonki nie przepuszczały nawet małego, życiodajnego promyczka, a zamknięte okna nie pozwalały na cyrkulację powietrza, przez co dech zapierała duchota w połączeniu z zapachem drewna. Gdy wychowawczyni je pootwierała, zrobiło się dużo przyjemniej, a potem zaczęła oprowadzać swoją podopieczną po domu.  

Rozświetlony salon zapierał dech w piersiach. Przestronny, z dużymi oknami, z dwiema sofami i dwoma fotelami ustawionymi naprzeciwko dużego, płaskiego telewizora, mimo wszystko pozostawiały dużo miejsca. Dalej, na wprost znajdował się aneks kuchenny, przedzielony od salonu „wyspą”, nad którą wisiały powieszone do góry nogami kieliszki. 

Po obu stronach znajdowały się drzwi. Po dwa wejścia na stronę. Trzy do pokojów – jeden z łóżkiem podwójnym, małżeńskim i dwa z dwoma-trzema pojedynczymi. Ostatni pokój był kącikiem komputerowym. Agnieszka rozglądała się zafascynowana, zaglądała do każdego pokoju, wtedy usłyszała głos pani Magdy: 


- To jest domek letniskowy, dla studentów i grup, które chcą tutaj spędzić lato. Dlatego tyle tego wszystkiego… 


Na wprost, po prawej stronie od aneksu, znajdowały się schody prowadzące na piętro. Po pokonaniu załomu, Agnieszka zobaczyła korytarz, dość szeroki, z drzwiami na jego końcu i jeszcze jednymi po lewej stronie. Otworzyła pierwsze drzwi i zobaczyła, że prowadzą do łazienki z dużym prysznicem i oddzielną wanną. W łazience były też kolejne drzwi, które prawdopodobnie prowadziły do pokoju obok.  


Wyszła i zajrzała co kryje się za drugimi drzwiami. Duża sypialnia. Wielkie małżeńskie łoże, które na jej gust pomieściłoby ze trzy osoby. Komoda i szafa po prawej stronie, toaletka po lewej oraz drzwi które widziała już w łazience.  


- Ty będziesz dzisiaj spała tutaj. – powiedziała jej wychowawczyni, ale gdy tylko to usłyszała, zaczęła protestować 

- Przecież to pani domek! To pani powinna tutaj spać, nie ja… 

- Jesteś moim gościem, więc dostaniesz najlepszy pokój. – spojrzała na zegarek – Dobrze, teraz masz godzinę, żeby się rozpakować i odpocząć, po tym czasie zejdź na dół na werandę, zaczniemy naszą naukę. Pouczymy się do późna, prześpimy, a potem przepytam cię z tego co zapamiętałaś. Jak dobrze ci pójdzie, to pomyślimy co dalej. 


Pani Magda wyszła z pokoju, zostawiając Agnieszkę sam na sam ze swoją torbą podróżną. Zaczęła wypakowywać ubrania, bieliznę, układając stringi, zwykłe majtki i staniki oddzielnie. Zajęło jej to łącznie około dwudziestu minut. Położyła się na tym wielkim, wygodnym łóżku i zaczęła rozmyślać. O szkole, o jej przyszłości… o tym, że nadal jest dziewicą i że fajnie byłoby na tym łóżku oddać się jakiemuś przystojniakowi. Wyobrażenia o tym, że jest tutaj sama, wystraszona, a wchodzi jakiś wysoki chłopak, łapie jej ręce i ściąga z niej ubranie przyszły same. Nawet nie wiedziała kiedy ręka znalazła się w mokrych już majteczkach, a palce śmiało tworzyły zamaszyste kółka na wyczulonej łechtaczce. Zaczęła głośniej oddychać i rozpięła krępujące jej ruchy spodnie. Ściągnęła je do kolan i jak tylko mogła rozchyliła nogi, żeby ułatwić sobie dostęp do spragnionej wrażeń dziurki. Wsunęła lekko jeden palec i poczuła, że to jej wystarczy do dojścia. Zaczynała coraz śmielej penetrować swoją dziewiczą pochwę, drugą ręką masując nabrzmiały punkcik.  


Wtedy usłyszała pukanie do drzwi. 


- Ch-chwilę! – krzyknęła przestraszona wpadką.  


Szybko naciągnęła spodnie, a gdy drzwi się uchyliły i zobaczyła twarz pani Magdy, zapinała guziki spodni.  


- Dobrze, czas minął a ciebie jeszcze na dole nie ma. Pospiesz się bo nie mamy za dużo czasu! 

- Już schodzę, przepraszam panią – odpowiedziała Agnieszka, nie wiedząc kiedy tak szybko zleciał pozostały czas. „Strasznie szkoda, że nie zdążyłam dojść, zapowiadało się fajnie…” 

Punkty i wsparcie autora

Wesprzyj twórcę napiwkiem w ERPointach.

Zaloguj się, aby wysłać wsparcie autora. Zaloguj

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Zaloguj
Brak komentarzy.

Więcej od autora

Podobne opowiadania

Podobne tagi