Następnego wieczoru Erik przyciągnął mnie za smycz do drewnianej ławki, którą wcześniej przygotował w rogu izby. Kazał mi się ustawić w pozycji na pieska, a ja posłusznie wykonałam polecenie. Ręce i nogi przywiązał mi sznurami do otworów w ławce, rozkładając je szeroko na boki. W takiej pozycji moja cipka i pupa były całkowicie wystawione, a ja nie mogłam w żaden sposób się osłonić. Ogon uniósł do góry, przywiązując go sznurem do sufitu, tak że był zadarty wysoko do góry. Moje małe piersi leżały na blacie dogniatane ciężarem mojego tułowia, sutki już stwardniały od chłodu izby i strachu przed tym, co miało nadejść.

Erik stanął za mną. Najpierw przykleił mały, silny wibrator taśmą prosto do mojej łechtaczki. Potem dwoma palcami zaczął masować moje wargi sromowe, rozchylając je delikatnie, ale nie wchodząc głębiej – widział doskonale, że jestem dziewicą. Wibrator włączył pozostawiając go na średnim poziomie wibracji. Drżenie rozeszło się po całym moim ciele niemal natychmiast.

Pierwsze napięcie przyszło już po dwóch minutach. Moja cipka zacisnęła się mocno, łechtaczka eksplodowała pod wibratorem, a ja jęknęłam głośno, suwając biodrami na boki na tyle, na ile pozwalały sznury. Byłam już bardzo blisko, czułam, jak fala przyjemności zbiera się w dole brzucha. Wystarczyło jeszcze kilka sekund...

I wtedy... nagle wszystko się zatrzymało.



Wyłączył wibrator. Palce odsunęły się od moich warg. Zimne powietrze uderzyło w rozpaloną, mokrą cipkę. Orgazm, który był o włos od wybuchu, został brutalnie przerwany. Moja cipka zacisnęła się panicznie na niczym, skurcze zaczęły przychodzić, ale bez żadnego tarcia, bez wypełnienia, bez ulgi. Ciało wygięło się w łuk, biodra poruszały się desperacko, szukając czegokolwiek, co mogłoby mnie zaspokoić. Krzyknęłam głośno, głos mi się załamał, łzy natychmiast popłynęły po policzkach.

– Nie... proszę... byłam już tak blisko... jeszcze chwila... błagam... – jęczałam, płacząc, a moja cipka wciąż pulsowała pustymi, bolesnymi skurczami.

Erik nie odpowiedział. Czekał, aż napięcie trochę opadnie. Potem włączył wibrator znowu. I zaczął od nowa. Palcami masował moje wargi, rozchylał je, muskał łechtaczkę opuszkami, ale nigdy nie wchodził głębiej. Wibrator drżał coraz mocniej. Znowu byłam blisko – bardzo blisko. Biodra drżały, cipka pulsowała, jęki stawały się głośniejsze. I znowu przerwał. Wyłączył. Zimne powietrze. Pustka. Ból skurczów na niczym.

Robił to przez ponad dwie godziny. Raz za razem. Doprowadzał mnie na samą krawędź – wibrator na wysokim poziomie, palce masujące wargi i łechtaczkę, czasem język, który lizał mnie powoli i leniwie. Za każdym razem, gdy czułam, że wystarczy jeszcze jeden ruch, jedno mocniejsze ssanie, jeden głębszy nacisk – przerywał. Wyłączał. Odsuwał się. Czekał. Moja cipka zaciskała się desperacko na pustce, skurcze przychodziły boleśnie, ale bez spełnienia. Soki lały się ze mnie strumieniami, moczyły moje uda, ławkę i podłogę pod ławką.

Po dwóch godzinach byłam już kompletnie rozbita. Łzy lały się strumieniami, ciało drżało, cipka była czerwona, opuchnięta i boleśnie wrażliwa. Błagałam ochrypłym głosem:

– Błagam, panie... dokończ... nie wytrzymam już... muszę dojść... proszę...



Erik w końcu się zlitował. Włączył wibrator na najwyższy poziom, przycisnął go mocno do mojej łechtaczki i wsunął palec między wargi, masując punkt G szybko i mocno. Fala przyszła błyskawicznie. Krzyknęłam: – Dojdę!

I wtedy... znowu przerwał. Wyłączył wibrator. Wyjął palec. Zimne powietrze uderzyło w rozpaloną cipkę. Orgazm zaczął się – moja cipka zacisnęła się panicznie nie mając żadnego wypełnienia, niczego, co mogłoby spotęgować przyjemność, skurcze przychodziły jeden po drugim, mocne i bolesne. Krzyczałam, płakałam, głos mi się załamywał:

– Proszę, wł… włóż mi palec, pom-masuj mnie...

Gdy skurcze były jeszcze w pełni, uderzył otwartą dłonią prosto w moją cipkę. Plask! Ból był ostry i palący. Drugie uderzenie – mocniejsze, prosto na nabrzmiałą łechtaczkę. Trzecie – na wargi sromowe. Czwarty – znowu na łechtaczkę. Piąty – całą dłonią, płasko i mocno. Za każdym plaśnięciem moja cipka zaciskała się boleśnie, orgazm zamieniał się w mękę, przyjemność ginęła w bólu, a ja krzyczałam i płakałam, wijąc się w sznurach.

Gdy w końcu skurcze osłabły, leżałam drżąca, łkająca, z twarzą zalaną łzami. Opadłam płasko na blat. Moja cipka była czerwona, obolała, pulsowała pustką i bólem. Soki spływały po udach na podłogę. Erik pochylił się nade mną, złapał mnie za brodę i uniósł moją twarz, zmuszając, żebym na niego spojrzała.

– Orgazm należy do mnie – powiedział cicho, ale twardo. – Nie do ciebie. Nigdy o tym nie zapominaj.


Powiązane tematy

Punkty i wsparcie autora

Wesprzyj twórcę napiwkiem w ERPointach.

Zaloguj się, aby wysłać wsparcie autora. Zaloguj

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Zaloguj
Brak komentarzy.

Więcej od autora

Podobne opowiadania

Podobne tagi