Następnego wieczoru Erik przyciągnął mnie za smycz do specjalnej ściany, którą wcześniej zbudował w głębi izby. Była to gruba, solidna drewniana przegroda z dużym otworem na wysokości bioder. Kazał mi się położyć na plecach na specjalnej platformie po jednej stronie ściany. Moje ręce wyciągnął daleko do przodu i przywiązał sznurami do metalowych pierścieni wbitych w podłogę, tak że tułów i głowa były całkowicie po jednej stronie przegrody. Nogi przecisnął przez otwór na drugą stronę ściany i rozchylił je bardzo szeroko, przywiązując kostki do uchwytów po obu stronach otworu. W takiej pozycji mój cały tułów, piersi i głowa znajdowały się po jednej stronie ściany, a pupa, cipka i nogi – całkowicie odsłonięte i unieruchomione – po drugiej stronie. Ogon przecisnął przez otwór i przywiązał niżej do ścianki, tak żeby nie zasłaniał niczego. Nie mogłam się ruszyć nawet o centymetr.



Z tyłu głowy ciągle miałam to, jak poprzedniego dnia Erik się mną zabawiał, a na koniec, gdy już go błagałam, żeby mnie doprowadził do końca, to zepsuł mi to, do czego masturbował mnie od dwóch dni. Erik stanął po stronie, gdzie były moje nogi i pupa. Poczułam, jego oddech na swojej cipce. Nie widziałam co ze mną ma zamiar zrobić. Widziałam tylko swoją „stronę” ścianki. Poczułam, jak jego język prześlizguje się pomiędzy moimi wrażliwymi ciągle wargami, dochodząc aż do tego małego, przyjemnego guziczka. Zaczął zataczać wokół niego kółka językiem, aż w końcu zassał go wargami. Odlatywałam. Od kolejnego widma kilkugodzinnej męki. I od tego, jak mnie pieści. Potem wsunął tylko jeden palec w moją cipkę – bardzo ostrożnie, żeby nie uszkodzić mojej błonki. Mimo przyjemności czułam, że jeszcze potrzebuje nieco więcej pieszczot, on natomiast się odsunął. Poczułam jak coś chłodnego o dziwnym kształcie przesuwa się pomiędzy moimi wargami. Chyba już byłam wilgotna. Wtedy poczułam, jak do mojej… pupy?! Przystawia coś i zaczyna napierać. To było dla mnie niespodziewane. Do kopulacji służyła przecież cipka. W lesie nie ma sensu tam nic wkładać. Napieranie powodowało coraz większy ból zwieraczy, które coraz bardziej poddawały się temu czemuś. Napór nagle zelżał. To, co próbował mi tam wepchnąć, pokonało barierę zwieraczy i jest już we mnie. I nagle to coś zaczęło wibrować. To było niesamowicie dziwne uczucie. Tym bardziej, że znów poczułam język mocno skupiony na łechtaczce i palec w drugiej dziurce. Też jeden palec, a czułam niesamowite wypełnienie, bo dodatkowo ta… zabawka wypełniała mój tyłek.

- Do…dojdę! – ostrzegłam Erika, jednak ten nie przestawał. Więzy nie pozwalały mi nawet na wygięcie się w łuk, podczas gdy przeżywałam najsilniejszy orgazm swojego życia, który trwał nieskończenie długo. Jęczałam głośno, czując przyjemne skurcze i gorąco, które rozchodziło się po całym moim ciele. Uszy oklapły mi wtedy na głowę, a unieruchomiony ogon, próbował z całych sił wierzgać na boki. Ale wibracje, ani jego pieszczoty nie ustawały. Potęgował i przedłużał mi w ten sposób orgazm, ale ten nie mógł trwać w nieskończoność. Przyjemne skurcze minęły, ale on nadal nie przestawał. W pewnym momencie stało się to wręcz bolesne. Wargi i łechtaczka bezpośrednio po orgazmie były jeszcze wrażliwsze niż przy przerywaniu, którego wczoraj doświadczyłam. Zaczęłam popiskiwać, próbując dać mu w ten sposób znać, że to mi się już nie podoba, ale Erik nic sobie z tego nie robił. Pisk niedługo później przerodził się w coraz głośniejszy krzyk i płacz, bo nie mogłam tego już wytrzymać, a jednocześnie nie miałam żadnej możliwości uniknięcia tej nadmiarowej pieszczoty. Robił to na tyle długo, że ni stąd ni zowąd nagle poczułam, że moja cipka zaczyna pulsować. On jeszcze mocniej docisnął palec do mojego punktu G, a wtedy oprócz orgazmu, który przyniósł mi kolejną falę rozkoszy, nastąpiło dziwne uczucie.

- A więc ty również squirtujesz – usłyszałam głos zza ściany.


Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Moje ciało drżało niekontrolowanie, a z cipki trysnęła ciepła ciecz, która rozpryskiwała się na wszystkie strony, mocząc wszystko wokół. To było coś zupełnie nowego – mieszanka ulgi i zawstydzenia, która sprawiła, że moje policzki zapłonęły rumieńcem, choć Erik tego nie widział. On tylko śmiał się cicho zza ściany, zadowolony z odkrycia, jakby właśnie znalazł ukryty skarb w moim ciele. Wibracje w pupie nie ustawały, a jego palec nadal masował ten wrażliwy punkt wewnątrz mnie, nie dając ani chwili na oddech. Orgazm, który ledwo minął, zaczął narastać ponownie, szybciej niż się spodziewałam. Krzyknęłam, błagając o przerwę, ale słowa utknęły mi w gardle, zamieniając się w nieartykułowane jęki.

Erik nie miał litości. Wsunął drugi palec do mojej cipki wystarczająco głęboko, by wypełnić mnie całkowicie. Język wrócił do łechtaczki, liżąc ją z taką intensywnością, że czułam, jak całe podbrzusze pulsuje w rytm jego ruchów. "Proszę... starczy..." – wyszeptałam, ale on tylko przyspieszył, wibracje w pupie stały się silniejsze, jakby ktoś podkręcił niewidzialny mechanizm. Trzeci orgazm nadszedł jak burza, gwałtowny i nieubłagany. Moje mięśnie napięły się do granic możliwości, a potem rozluźniły w falach rozkoszy, która graniczyła z bólem. Tym razem bez squirtu – tylko skurcze, które przetaczały się przez cipkę, zostawiając mnie wyczerpaną, ale wciąż podnieconą.

Ale on nie przestał. Wyjął palce tylko po to, by zastąpić je czymś innym – czymś miękkim, ale pulsującym, co wślizgnęło się we mnie z łatwością, dzięki mojej wilgotności. To musiał być jakiś przyrząd, podobny do wibratora w pupie, bo zaczął wirować i wibrować jednocześnie, docierając do każdego czułego miejsca wewnątrz. Język na łechtaczce nie ustawał, a teraz dołączyły do niego usta, ssąc i gryząc delikatnie. Czwarty orgazm przyszedł prawie natychmiast, jak eksplozja, która rozdarła mnie od środka. Krzyczałam głośno, ciało próbowało się szarpać w więzach, ale ściana i sznury trzymały mnie w miejscu. Czułam, jak cipka przy każdym skurczu pulsuje, wytryskując ciecz, którą nazwał squirtem, tym razem mocniej, słyszałam, jak kapie na podłogę po drugiej stronie ściany. Czułam się jak fontanna, niekontrolowana i wystawiona na jego łaskę. Łzy spływały mi po twarzy, mieszając się z potem, a uszy drżały, przygniecione do głowy w bezradności.

Piąty orgazm nadszedł wkrótce po tym, gdy Erik zmienił tempo – wolniejsze, drażniące, z piórkiem sunącym po wargach, co budowało napięcie nieco wolniej. Moja cipka była już nadwrażliwa, więc każdy dotyk bolał, ale jednocześnie budził nową falę podniecenia. To było torturą – rozkosz, która nie kończyła się, tylko narastała, aż granica między przyjemnością a bólem zacierała się całkowicie. Szósty i siódmy przyszły w szybkiej sekwencji, gdy wrócił do wibratorów, oba w cipce i pupie, wibrujące jednocześnie. Przy siódmym znowu squirt – czułam dokładnie, jak przy każdym skurczu cipka wytryskuje rozpryskując się na jego dłoniach i podłodze. Ósmy był słabszy, bez squirtu, tylko drżenie ciała, które ledwo mogłam znieść.

Erik zmieniał narzędzia co chwilę, czasem wsuwając we mnie wibrator o innym kształcie, czasem używając języka i palców, by przedłużać mękę. Dziewiąty orgazm nadszedł po dłuższej pauzie drażnienia, dziesiąty – z nagłym przyspieszeniem, które sprawiło, że krzyczałam ochryple. Przy jedenastym znowu squirt, czwarty i ostatni tego dnia – cipka skurczała się rytmicznie, a przy każdym impulsie tryskała, mocząc wszystko wokół, w tym Erika, który śmiał się głośno z satysfakcją. Dwunasty, trzynasty i czternasty były już wyczerpujące, słabe fale rozkoszy, bez dodatkowego wytrysku, ale wciąż przymusowe, wyciśnięte z mojego ciała siłą jego pieszczot. Piętnasty orgazm, jak się okazało ostatni tego dnia, był zaledwie drżeniem, które przetoczyło się przez mnie jak echo, zostawiając mnie zupełnie wyczerpaną.

Czas mijał wolno, ale nie w nieskończoność – minęły może dwie godziny, choć dla mnie wydawały się wiecznością. Słońce za oknem przesunęło się ledwie o kawałek, a ja utonęłam w morzu orgazmów, każdy nieunikniony. W końcu Erik wyłączył wibratory i odsunął się. Moje ciało było wrakiem – cipka opuchnięta, wrażliwa na najmniejszy powiew powietrza, nogi drżące jak liście na wietrze. Wyciągnął zabawki ostrożnie, a ja jęknęłam z ulgą, gdy wreszcie nic mnie nie wypełniało. Rozwiązał sznury, pomógł mi wstać, choć ledwo trzymałam się na nogach. "Dobrze się spisałaś" – powiedział, ale jego głos miał nutę władczości. Potem wskazał na podłogę, gdzie kałuże mojego squirtu lśniły wilgotnie. "Zlizuj to wszystko, suko. To twój bałagan."

Klęknęłam posłusznie, z tyłkiem w górze, wystawiając pupę i cipkę, i zaczęłam lizać podłogę, czując smak własnej słodyczy zmieszanej z kurzem. Język sunął po drewnie, zbierając ciecz, ale było tego tyle, że ledwo dawałam radę. Erik stał nade mną, obserwując. "Wiesz, że squirtowałaś na mnie? A jesteś moją własnością, więc teraz ja oznaczę swoje terytorium. Chyba tak się to robi w waszym psim świecie" – powiedział z uśmieszkiem, po czym rozpiął spodnie, wyciągnął penisa i zaczął na mnie sikać. Ciepły strumień uderzył najpierw w pupę, spływając po cipce, potem wyżej, mocząc ogon, potem po ciele, na końcu trafiając w twarz, włosy i uszy. Czułam, jak ciecz ścieka po skórze, mieszając się z moim potem i squirtem, znacząc mnie całkowicie.

"Zlizuj to też" – rozkazał, gdy skończył. Próbowałam, lizałam podłogę szybciej, ale było tego za dużo – kałuże rozlały się szeroko, a ja byłam zbyt zmęczona, by zrobić to dokładnie. Erik złapał mnie za włosy, docisnął twarz do podłogi mocno, wcierając nos w wilgoć. "Zła suka! Nie potrafisz nawet posprzątać po sobie!" – warknął, trzymając mnie tak chwilę, aż poczułam upokorzenie mieszające się z resztkami podniecenia. W końcu puścił, przypiął smycz do obroży i zaciągnął mnie do kąpieli, gdzie spłukał wszystko zimną wodą, szorując ciało bez litości. Potem, wciąż mokrą i drżącą, zaciągnął do mojego materaca, gdzie rzucił mnie na posłanie i zostawił na noc, by odpocząć po tym dniu tortur.

Powiązane tematy

Punkty i wsparcie autora

Wesprzyj twórcę napiwkiem w ERPointach.

Zaloguj się, aby wysłać wsparcie autora. Zaloguj

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Zaloguj
Brak komentarzy.

Więcej od autora

Podobne opowiadania

Podobne tagi