Osobista sekretarka (cz. 1)
18+Kolejne opowiadanie, które od wielu lat zalegało w czeluściach mojego dysku
- Mamo, chce nam się jeść! – płakała czwórka dzieci. Już dawno minęła pora kolacji, one natomiast zjadły po suchej bułce. Na nic więcej nie było jej stać.
Od kiedy zostawił ją mąż, bez żadnych środków do życia, nie radziła sobie. Ona sama pracowała jako recepcjonistka – czyli „przynieś, podaj, pozamiataj, kawę zrób” itd. Facet olewał płacenie alimentów, co oczywiście w naszym kraju nie spotkało się z żadną reakcją ze strony władz. Po opłaceniu rachunków, nie starczało jej na życie, wiele razy się starała o pomoc z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, bez rezultatów.
Prosiła szefa o podwyżkę – nie godził się na to. Jego zdaniem jej obowiązki były niewielkie, stosowne do otrzymywanej pensji, jednym słowem wszystko jest tak jak być powinno. Poprosiła zatem o zwiększenie obowiązków. On odmówił po raz kolejny twierdząc, że firma nie może sobie na to pozwolić.
Edyta postanowiła znaleźć pracę na drugi etat. Mogła nawet pracować w weekendy, byleby nie musieć słyszeć więcej zapłakanych dzieci proszących o coś do jedzenia. Gotowa była się poświęcić w każdy sposób, żeby zapewnić im lepsze jutro. I lepsze dziś. Czasami załapywała się na dorywczą fuchę – jakieś sprzątanie, pomoc domowa, czasem jednorazowa opieka nad dzieckiem lub osobą starszą, nigdy jednak na stałe. Niełatwo w tych czasach jest znaleźć stałą, dobrze płatną pracę. Trzeba mieć znajomości, których Edyta nie miała.
Siedziała przy swoim stanowisku porządkując jakieś papiery do księgowości.
- Edyta, zrób mi kawę! – odezwał się zdenerwowany głos w terminalu.
- Dobrze szefie, za pięć minut panu przyniosę. – odpowiedziała w stronę małego urządzenia.
Od razu popędziła do małej kuchni, nalała wodę do czajnika i włączyła go. Przygotowała kubek, wsypała do niego dwie łyżeczki sypanej tak jak zwykł pić, po czym zalała go wodą. Nie sypała cukru, znała jego preferencje, nie raz dostała burę za to, że w monotonii pomyliła kubki i szef dostał słodką kawę.
Poszła z gorącym napojem do biura szefa. Zapukała i weszła do środka po krótkim „Wejść!”. Kilka kroków dzieliło ją od biurka zawalonego papierami wszelkiej maści – faktury, umowy, karteczki z notatkami. Za biurkiem siedział szef, od razu można było zauważyć, że jest wściekły. Dopalał papierosa, a palenie w biurze było u niego niespotykane. Kazał postawić kawę i odwrócił się w stronę półek pozastawianych kuwetkami z posortowanymi dokumentami i segregatorami.
- Czy coś jeszcze pan sobie życzy? – zapytała struchlała kobieta.
- Nie, możesz wyjść…
Zrobiła jak kazał, a wracając do swojego stanowiska wpadła na sekretarkę. Pierwsze o co zapytała po przeproszeniu za „stłuczkę” to powód zdenerwowania szefa.
- To ty nie wiesz? – zadziwiła się młoda sekretarka poprawiając spódnicę. – Szef dowiedział się, że żona zdradza go z kolegą ze studiów. – zaczęła szeptem. – Jest strasznie zły. A jeszcze w dodatku wczoraj była podobno ich rocznica, a tu dzisiaj o!
Edyta doszła do biurka, posortowała faktury i zaniosła je do księgowości. Zostały jej jeszcze niecałe dwie godziny do fajrantu.
Zbliżał się koniec miesiąca, a co za tym idzie – wypłata. 1753 złote. Rachunki i czynsz – 1200 zł. 500 złotych na życie przez miesiąc z czwórką dzieci to stanowczo za mało. Czasem z dorywczą pracą mogła wyciągnąć niewiele ponad 2000.
Na koniec następnego dnia pracy szef zawołał Edytę do biura. Dowiedziała się, że chce, żeby jutro została na chwilę po pracy, bo chce z nią o czymś porozmawiać, coś ustalić. Znał jej sytuację, więc może chciał omówić podwyżkę? Zmianę stanowiska? Była pewna, że to będzie zmiana na lepsze, choć z drugiej strony zawsze była możliwość zwolnienia, z racji oszczędności w firmie.
Jako samotna, zdrowa kobieta miała swoje potrzeby. Nocą, gdy położyła dzieci spać lubiła się ze sobą zabawić. Odszukiwała wtedy w telefonie jakieś interesujące dla niej pornosy, ściągała dół od piżamy i poprzez długi masaż i penetrację zaspokajała się. Miała też wibratory, jeszcze z czasów, gdy miała męża. Jeden – prosty, dosyć duży, podobny do penisa, ale fioletowy, drugi – specjalny do penetracji ze szczególnym uwzględnieniem punktu G oraz jeden do jednoczesnej stymulacji łechtaczki. Taki arsenał pozwalał jej żyć bez mężczyzny u boku, który mógłby zaspokoić nocami mokrą cipkę.
Były też sytuacje, gdy na samotnych zabawach nakrywały ją dzieci. Pierwszy raz zaliczyła wpadkę, gdy synek nie mógł zasnąć, a ona z rozłożonymi nogami wpychała sobie w szybkim tempie „fioletka”. Zszokowana nie mając się czym zakryć nie wiedziała nawet jak ma zareagować. Ostatecznie przerwała zawstydzona zabawę, wstała i podnosząc z podłogi dół od piżamy zakryła się i odprowadziła synka, jak gdyby nigdy nic. Lepsze to niż nie wiadomo jaka panika.
Drugi raz natomiast przytrafił się z uczestnictwem córki, która nie zdążyła zasnąć, lub wybudziła się w nocy ze snu. Pech chciał, że usłyszała jak Edyta szczytuje i bojąc się, że mamie coś się dzieje poszła do jej pokoju. Zobaczyła matkę leżącą, w dziwny sposób zgiętą, kurczącą palce u stóp, dyszącą i jeszcze pojękującą. Ona natomiast ujrzała małą dopiero, gdy doszła mniej więcej do siebie. To dopiero był dla niej szok! Znalazła głupią wymówkę, w który Natalka pewnie nawet nie uwierzyła – mamę bardzo zabolało tam, skąd dziewczynki robią siusiu i chcąc sprawdzić co jej jest dotknęła się i zabolało. Głupie, ale może uwierzyła… w końcu to małe dziecko.
Jednak mimo tej samodzielności nie radziła sobie finansowo, ciężko jej też było samotnie wychowywać czwórkę pracując na pełny etat. Często pomagały jej koleżanki i sąsiadki odbierając dzieci z przedszkola i szkoły, ale to była kropla w morzu potrzeb.
Pół nocy nie mogła zasnąć z podekscytowania. Co może chcieć od niej szef? Mogło zmienić się jej życie. W końcu marzenia te utuliły ją do snu.
Rano przyszła punktualnie do pracy i tak jak codziennie, kawa, sprzątnięcie salki konferencyjnej, wyjęcie ze zmywarki, uporządkowanie swojego biurka ze starych papierów, witanie klientów, telefony, przekierowania… Dzień zleciał jej wręcz błyskawicznie. I w końcu nadeszła wyczekiwana przez nią chwila. Stanęła przed drzwiami, zapukała.
„Wejdź Edytko” – zdziwił ją tak bezpośredni zwrot do niej, ale otworzyła drzwi i weszła do gabinetu szefa. Siedział na biurku, obok leżała jego firmowa marynarka i krawat. Zawsze widywała szefa pod krawatem, z zapiętymi guzikami po szyję, więc jego „luzacki” styl ją trochę zbił z tropu.
- Jestem tak jak pan kazał… - zaczęła, nie wiedząc czego może się spodziewać po tej rozmowie.
- Tak, tak... chciałem ci zaoferować zmianę warunków twojego zatrudnienia. Prosiłaś ostatnio o podwyżkę… to ci zapewni zwiększenie twojej płacy. Zainteresowana? – zapytał
- Jejku! Panie Igorze, oczywiście że tak! – niemal krzyknęła podekscytowana kobieta. – To wspaniała wiadomość! To jakie teraz będą moje obowiązki?
- Więc tak. Zacznijmy od stawki. Teraz zarabiasz minimum krajowe, chcę ci zaoferować 4 tys… - nie dokończył, bo Edyta po usłyszeniu takiej kwoty głośno nabrała powietrza i zakryła usta dłonią wybałuszając oczy. – Tak, nie przesłyszałaś się. Oferuję ci cztery tysiące złotych. Mam mówić dalej?
- T-tak proszę pana! Jestem po prostu ogromnie zaskoczona. To jakie będą moje obowiązki?
- Edytko, masz robić to samo co robiłaś do tej pory, z małym dodatkiem… Chcę żebyś na moje polecenie zostawała po godzinach w pracy i wykonywała moje polecenia. Rozumiesz co mam na myśli?
- Myślę, że tak… A jakiego typu będą to polecenia? – zapytała niepewnie.
- Nic strasznego, ale chcę, żebyś za tak duże pieniądze nie odmawiała na nic o co cię poproszę. Jasne? – zapytał a ona pokiwała głową na znak zgody – Mam nową umowę. Wygląda tak samo jak poprzednia, ale jest zmieniona kwota i nowe punkty w obowiązkach: wykonywanie dodatkowych czynności zleconych przez przełożonego oraz zachowanie tajemnicy służbowej.
Obydwie kartki były już przez niego podpisane, wystarczyłoby, że ona złoży swój podpis. Pomyślała, że to jest dla niej szansa na odmianę życia i swojego i jej dzieci. W końcu dobrobyt, w końcu pełna lodówka, nowe ubrania dla dzieci… tak. Tak, podpisze tę umowę. Podeszła do blatu na którym leżała umowa. Nie czytała nawet, ufała swojemu pracodawcy.
Po podpisaniu pan Igor zwrócił się do niej:
- A więc dobrze. Chciałbym zatem, żebyś już jutro została dłużej po raz pierwszy. Chcę cię zaznajomić z nowymi warunkami jak najwcześniej. To możesz już iść, do jutra.
- Do widzenia, dziękuję panu! – pożegnała się z szefem.
Następny dzień minął jej tak samo szybko jak poprzedni – nie mogła się doczekać spotkania z szefem, była strasznie ciekawa co takiego przygotował dla niej. Cieszyła się na myśl o kwocie którą jej zaoferował. Po zapukaniu do drzwi i krótkim zaproszeniu, weszła. Pan Igor znów był w „luźnym” stylu, lecz tym razem siedział na krześle.
- Dobrze, że już jesteś. Ja jestem wyjątkowo zmęczony, więc proszę cię o pomoc mi w rozluźnieniu się. Na początek chcę żebyś zrobiła mi masaż – powiedział obracając się na krześle tyłem do niej.
Była kompletnie zaskoczona tym poleceniem. Nie myślała, że będzie robiła po godzinach pracy za jego masażystkę. Jednak mimo tego, posłusznie podeszła za szefa, położyła ręce na jego wyćwiczonych ramionach i zaczęła amatorski masaż. Czuła pod palcami spięcie mięśni, lecz z każdym uciskiem stawał się coraz bardziej wyluzowany. Ostatecznie pomyślała nawet, że zasnął. Masaż trwał już jakieś 15-20 minut, gdy ten nagle się odwrócił i powiedział:
- Dobra Edytko, jestem rozluźniony, ale… jeszcze nie do końca. – zaczął tajemniczo.
- Oczywiście proszę pana, zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby jak najlepiej wykonać pańskie polecenia – uśmiechnęła się, myśląc o tym jak bardzo jest mu wdzięczna za takie wynagrodzenie.
W tym momencie rozpiął rozporek.
- Chcę żebyś pomogła się rozluźnić też jemu. – powiedział wyciągając „śpiącego” jeszcze penisa z rozpiętych już całkowicie spodni.
Zaniemówiła. Stała, z otwartymi ustami patrząc się bezwstydnie na jego krocze. Niby był ładny… ładniejszy od penisa jej ex-męża, ale… to jej szef. Targały nią sprzeczne uczucia. To dlatego zaoferował aż tyle pieniędzy!
Mimo wszystko przełamała się. W końcu jej też brakowało bliskości. Może nie będzie tak źle i on się też odwdzięczy. Uklęknęła i wzięła go do ręki. Nie reagował na jej dotyk, więc pocałowała schowaną jeszcze główkę. Oparła się łokciami o jego kolana, rzuciła jeszcze okiem na jego twarz – miał zamknięte oczy, wyczekiwał co Edyta teraz zrobi, dotknie, pocałuje, poliże?
Znów wróciła wzrokiem do jego penisa. Pocałowała go ponownie i czuła, że powolutku krew zaczynała do niego uciekać, co sprawiło, że nieznacznie z każdą sekundą rósł. Wtedy nagle objęła go ustami i włożyła go sobie całego do ust – nie był jeszcze duży, ale po tym targnął nim mocny skurcz rozkoszy, po którym stwardniał w dużo szybszym tempie. Nie robiła już gwałtownych ruchów, lecz miarowo, spokojnie poruszała głową smakując wyciekających kropelek ejakulatu. Podnieciło ją to. Władczy szef, mający nad nią kontrolę, rozkazał jej sobie obciągnąć. Poczuła, że jest mu już niedaleko. Zaczynał głośniej dyszeć, a gdy przyspieszyła złapał ją tylko za głowę i zaczął pojękiwać. To był ten moment. Wtedy właśnie przerwała i spod fiutka rzuciła uległe spojrzenie na pana Igora. Jego pytający wzrok wyrażał zdziwione: „Dlaczego przerwałaś?!”. Postanowiła się nim pobawić dłużej niż on miał na to ochotę. Ale sprzeciwu nie wyrażał. Kilkanaście minut i parę przerwanych razy później w końcu pozwoliła mu dojść. Wytrysnąłby jej prosto do ust, gdyby w ostatnim momencie go nie wyjęła i nie dokończyła ręką. Nie przełamała się aż do tego stopnia. Po ostatnich skurczach spojrzał na ubabrane spodnie, pokręcił głową, ale nic o tym nie powiedział.
- Dziękuję, było wspaniale. Do zobaczenia jutro…
- Do widzenia szefie.
Wróciła do domu dwie godziny później niż powinna. Dzieci mimo wszystko jeszcze nie spały. Zadbała zawczasu o to, żeby miał je kto odebrać i się nimi zająć. Przytuliły ją na przywitanie, zadeklarowały o której jutro wstają i poleciały spać. Edyta stwierdziła, że nie wytrzymałaby nocy. Musiała zdjąć i tak mokre już majtki. Odrzuciła je obok łóżka i nawet nie brała jednego z wibratorów, tylko wepchnęła sobie głęboko jeden z cieńszych, stojących pod ręką puszek po antyperspirancie. Drugą ręką drażniła nabrzmiałą i spragnioną pieszczot łechtaczkę. Doszła dosłownie po dwóch minutach jęcząc głośno podniecona, mimo że dzieci niedawno się położyły i mogły jeszcze nie spać. Po bardzo mocnym orgazmie niemalże od razu zasnęła. To było jej pierwsze od dawna erotyczne zbliżenie z mężczyzną.
Punkty i wsparcie autora
Wesprzyj twórcę napiwkiem w ERPointach.
